niedziela, 2 grudnia 2012

chapter three.

                      *oczami Niallera*
Wracaliśmy właśnie z Zayn’em, przechodząc obok budki z kebabem.
-Jestem głodny – powiedziałem skręcając w kierunku budki.
-Ja pierdole, Niall. Śpiesz się – odparł chłopak wyciągając paczkę papierosów.
-To cię zabije! – krzyknąłem zamawiając kebaba.
-Na coś trzeba umrzeć – i tym zdaniem zakończyła się nasza rozmowa.
  Do domu wróciliśmy parę minut po czwartej. Harry i Lou grali w FIFE, a Liam zacięcie pisał z kimś SMS.
-Miłe się wydają być – powiedział Hazz.
-Chyba tylko jedna z nich – odparł Lou sarkastycznie. – Ta platynowa robi wrażenie strasznej suki.
-Ale za to Lol jest genialna – uśmiechnąłem się pod nosem.
-Oj czyżbyś się zakochał? – Mulat zaczął się śmiać.
-Weź przestań, nie widziałem jej od pięciu długich lat, poza tym nie da się od tak zakochać.. A może można – dodałem po chwili.
-Dobrze, dobrze – mruknął Hazz. – Może pojedziemy do jakiejś restauracji?
-Wiesz, na mnie możesz zawsze liczyć – powiedziałem, a reszta chłopaków zaczęła się śmiać.
 Pojechaliśmy jak zwykle do Nandos, potem jeszcze na kręgle i po 8:00  byliśmy już w domu. Sięgnąłem po telefon i napisałem wiadomość do Loli.
N: Lol, to jak widzimy się w sobotę?
Lol: No jasne! Zabierzesz Malika?
N: Malika? A po co on? x
Lol: Wiesz, wzięłabym Sophie. If you know what I Mean!xx
N: Dobra. Wezmę też Hazz’e. Przyda mu się przewietrzyć x
Lol: Okey, ja idę się położyć mój brat mnie wymęczył. Pamiętasz jeszcze Sammiego?
N: Młodego? No jasne!. Graliśmy razem w piłkę xx
Lol: Zawsze . Sam cię jeszcze chyba pamięta . Wpadnij kiedyś do nas! Ja się kładę. Dobranoc Niall x
N: Dobranoc Lol ♥ x.
Odłożyłem telefon na półkę, położyłem głowę na poduszce i odpłynąłem do krainy morfeusza.
 Rano obudziło mnie ćwierkanie ptaszków i delikatne promienie słoneczne.  Żartuję. Rano obudził mnie wrzask Zayn’a. Ja pierdole co on znów  wymyślił? Niechętnie wygrzebałem się pod kołdry i udałem do salonu,  gdzie zastałem powód mojej wczesnej pobudki.
-Zayn, czemu się tak drzesz? – powiedziałem idąc w kierunku kuchni.
-Miałem pojebany sen… - odpowiedział podążając za mną.
 -Jaki? – wyciągnąłem z półki sok pomarańczowy, pamiętam, że piliśmy go  zawsze z Lol, kiedy nocowałem u niej, na samo wspomnienie uśmiechnąłem  się do siebie.
-Szczerzy się jak szczerbaty do sucharów – rzekł zabierając mi sprzed nosa szklankę. – Serio, był strasznie pojebany – dodał.
-Zayn – zabrałem mu szklankę. – Opowiadaj – upiłem z niej spory łyk.
 -Nie wiem jak bardzo dziwne to jest, ale śniło mi się, że… Że Harry  przeleci twoją przyjaciółkę, a ta Sophie go za to zamorduje –  opowiedział, a ja automatycznie zacząłem się śmiać, chociaż na samą  myśl, że Hazz przeleci Lol mina mi zrzedła.
-Aha, okej – po raz  kolejny przyłożyłem do ust mieszaninę o słodko-kwaśnym smaku. – Zayn..  Nie zrozum mnie źle, czy cos, ale przydałaby ci się wizyta u psychiatry –  uśmiechnąłem się niemrawo i wyszedłem z kuchni. Udałem się do mojego  pokoju, gdzie odpaliłem laptopa i od razu zalogowałem się na Twittera.  Tysiące powiadomień od fanek… W sumie było to słodkie, ale bardzo  męczące. Odpisałem paru z nich i wylogowałem się ze strony.  

                    *oczami Lol*
 Obudził mnie niezwykle wkurwiający dzisiaj budzik. Nie miałam ochoty na  nic, a szczególnie na podnoszenie się z mojego ukochanego miejsca na  ziemi. Czemu na ziemi? Bawiłam się z Sammym i musiałam zasnąć z  przemęczenia. Oczywiście mama w pracy a młody od 6:00 na nogach bo  przecież wtedy zaczynają się bajki a na 7:30 do przedszkola. Super, po  prostu świetnie, czwartek. Cały dzień mam zawalony przynajmniej już  niedługo sobota i zobaczę się z Niall’em! Wstałam z podłogi i poszłam do  kuchni zjeść śniadanie. Na zegarze była godzina 6:19, oczywiście Sam  już siedzi w salonie przy telewizorze. Zjadłam śniadanie i weszłam na  górę, odbyłam poranną toaletę i podeszłam do szafy. 
-Boże, nie mam się w co ubrać – parsknęłam pod nosem.  Wzięłam  do ręki bluzkę z krzyżem i krótkie różowe spodnie ombre z ćwiekami, do  tego fioletowe vans galaxy. Zeszłam na dół i usłyszałam rozmowę Sam’iego  z jakąś osobą. Weszłam do salonu i momentalnie sama do siebie się  uśmiechnęłam.
-Niall. Co ty tu robisz? – Podbiegłam i go przytuliłam.
 -Pomyślałem, że przyjadę żeby cię zabrać do szkoły. Specjalnie  zadzwoniłem rano do twojej mamy, zapytać na którą masz – odwzajemnił  uśmiech.
-Jasne, podwieziemy jeszcze Sam’a do przedszkola.
-Muszę? – Odezwał się młody.
 -No niestety – zaśmiałam się. – Pójdę po torbę i możemy jechać –  weszłam na górę po torbę, wzięłam klucze i zeszłam na dół. Zamknęłam dom  i wzięłam Sam’a za rękę.
-Panie przodem – Niall otworzył drzwi jak  dżentelmen, a ja weszłam do auta.. Podwieźliśmy Sam’a, a następnie  pojechaliśmy pod szkołę gdzie czekał już Nick i Sophie. Wysiedliśmy z  auta, a Sophie od razu do mnie podbiegła.
-Jest ten Zayn? – Zapytała.
-Nie, a co?
-Nie nic – zarumieniła się. – Szlugów zapomniałam.
-No, tak tak.
-Dobra, cicho. – Wzięła mnie za rękę i ruszyła w stronę szkoły.
-Ej, nie pożegnasz się? – Zaśmiał się Horan.
-Już idę – wyrwałam się od Sophie i podbiegłam do Niall’a. – To pa, do soboty – przytuliłam go.
-Może do jutra -  uśmiechnął się.
-Dobrze, jak coś to dzwoń! –  pocałowałam go w policzek i poszłam do Sophie.
-Ale wy słodko razem wyglądacie – mruknęła Soph na co ja się zarumieniłam i dałam jej kuksańca w bok.
-Wy jesteście razem? – Nick wykrzywił twarz w dziwnym grymasie.
-A gdzie „Cześć Lol, co u ciebie?” – mruknęłam. – Nie, niestety nie jesteśmy.
 -Niestety? To znaczy? – parsknął. Zignorowałam to, poprawiłam torbę na  ramieniu i razem z Sophie weszłam do szkoły. Młodsze klasy patrzyły na  mnie tak jakoś inaczej, jakbym była nie wiadomo kim.
-O co chodzi? – Wyszeptałam w stronę przyjaciółki.
-Em, chyba czytali dzisiaj rano gazetę – zaśmiała się.
-Co? – Zdziwiłam się.
 -No byłam ja rozmawiająca z Zayn’em. No i.. Jest zdjęcie jak ty  przytulasz Niall’a i nagłówek „Nowa Miłość?” – zaczęła się śmiać.
-Przestań – szturchnęłam ją. - Chodź na chemie.
-Już idę panno Horan! – Zadrwiła.
-Zabawna to ty jesteś, a na chemie umiesz?
-Dobra cicho! Chodź się zerwiemy bo nic nie umiem! – Zrobiła oczy szczeniaczka.
        
               *Oczami Niall’a*
     [czas - 2:21 pm.]
-Zayn oddaj! – Krzyknąłem w stronę Mulata.
-Strasznie tęsknie, Lol. Nawet nie wiesz, że.. – Zaśmiał się szyderczo.
-Błagam oddaj!
-Oh, no dobrze. Masz blondasku – poczochrał mnie i oddał telefon.
 -Nie mów tak do mnie – obróciłem się o 180 stopni i ruszyłem do  przedpokoju. Ubrałem buty, założyłem kurtkę, rzuciłem, krótkie „cześć” i  wyszedłem z domu. Wsiadłem do auta i wybrałem numer do Lol.
-Tak? – Odebrała po dwóch sygnałach.
-Słuchaj Lol, o której kończysz? – Uśmiechnąłem się pod nosem.
-Za jakieś 30 min – powiedziała entuzjastycznie.​
-Będę po ciebie i pojedziemy do mnie i do chłopców, dobra?
-Mogę wziąć Soph?
-Nie ma problemu – odparłem. – To do zobaczenia za 30 minut pod głównym wejściem.
-No, pa – w słuchawce był słyszalny odgłos causa na co miałem banana na twarzy.
 Podjechałem pod szkołę i przesiedziałem w aucie te pół godziny. Powoli  ludzie zaczęli wychodzić więc, zamknąłem auto i poszedłem pod główne  wejście. Myślałem, że będzie spokój, ale fanek nie brakowało, kocham je,  ale to się robi męczące. 
-Lol, tutaj – Pomachałem do  przyjaciółki. Szła z Sophie i tym Nickiem, który będzie u nas grał,  chłopaki mówili, że jest dobry. Ale mnie on zbytnio nie przekonuje.  Zazdrosny?! Nie, wcale nie jestem zazdrosny.. Chyba.
-Cześć Niall – przywitała mnie buziakiem w policzek.
-Hej – uśmiechnęła się Soph.
-To co, jedziemy? – Zapytałem.
-Jasne – Odparła Lol i wzięła mnie i Sophie pod rękę.
-Ej, Lol mieliśmy iść do kina! – Krzyknął Nick.
-Od kiedy? – Zdziwiła się.
-Znaczy chciałem zapytać czy pójdziesz – mruknął.
-Sorry, zajęta jestem – parsknęła i odwróciła się.  
-Coś ty taka dzisiaj wredna?
-Ja wredna? – Zatrzymała się i spojrzała na mnie. – To on jest idiotą.
-Dobra nie wnikam, chodźcie – wsiadłem do auta i odpaliłem silnik – kierunek. Nasz dom.
-Nasz? – Zaśmiała się Soph.
-Zobaczymy – uśmiechnąłem się znacząco. 

                      *oczami Harrego*
-Malik, rusz dupe. Idź otworzyć – krzyknąłem z kuchni.
-Dobra, dobra – mulat wstał z kanapy i leniwym krokiem podszedł do drzwi.
-No witam – usłyszałem głos Horan’a po czym wyszedłem z kuchni.
-Gdzie byłeś? – Uśmiechnąłem się do niego.
-A po Lol, i patrz kogo przywiozłem – zza pleców blondyna wysunęła się zgrabna sylwetka Loli. Cudownej, Loli.  A no i była jeszcze Soph na której widok Zayn aż podskoczył.
-Cześć – dziewczyna ukazała swoje słodkie dołeczki w policzkach.
-Lol, hej – przytuliłem ją, a Irlandczyk spojrzał na mnie wzrokiem seryjnego mordercy. – Zostajecie na noc? Nie mamy co robić. Liam pojechał do Andi’ego, a Lou do Eleanor więc zostalibyśmy tylko w 5 – zasugerowałem.
-Jasne – spojrzała na Soph, która potaknęła ruchem głowy. – Czemu nie.  -No dobrze - odpowiedziala blondyna. Dziewczyny uśmiechnęły się do siebie, a widok uśmiechu Lol,
moje serce zaczęło biec jakiś dziki maraton, w którym znajduje się na pierwszej pozycji.
No, ale tylko spójrzcie.
Czy ta dziewczyna nie jest idealna?
Co z tego, że znam ją dopiero kilka godzin i nigdy z nią nie rozmawiałem tak na poważnie, i tak jest
zajebista! Oo, właśniem chyba z nią porozmawiam.
                       *Oczami Lol*
Siedziałam na fotelu przysłuchując się rozmowom Malika i Nialla. Sophie gdzieś wywiało, a ja po prostu
chciałam być blikso Nialler'a. Nagle ktoś zaszedł mnie od tyłu, i zakrył dłońmi moje oczy. Miał zimne ręce.
-Hej ślicznotko - usłyszałam zachrypnięty głos.
-Hej Hazz - odpowiedziałam.
Chłopak zabrał ręce z moich oczu i usiadł pomiędzy nami. Czułam na sobie jego wzrok, więc odwróciłam
się w jego stronę.
-Pogadamy? - Zapytał.
-Emm, jasne. A o czym? - Uśmiechnęłam się.
-Chodźmy gdzieś indziej - powiedział ciszej i złapał mnie za rękę prowadząc do drzwi wyjściowych.
Wyszliśmy do ogrodu, siadając na hamaku.
-O czym chciałeś rozmawiać? - Spytałam.
-O wszystkim.
-Em? Nie do końca chyba rozumiem.
-Po prostu chciałbym cie lepiej poznać - uśmiechnął się.
-No okej.
-Więc.. Jaki jest twój ulubiony kolor?
-Fioletowy, a twój?
-Emm, to może ci się wydać jakieś dziwne, ale.. Różowy - nieśmiało podniósl na mnie swój wzrok.
-Czemu dziwne?
-Bo ten kolor jest.. No nie wiem... Damski?
-Nie, wcale nie. To kolor jak każdy inny. Po protu większości dziewczyn się podoba, więc został mianowany kolorem dziewczęcym - poklepałam go pokrzepiająco po ramieniu. Mialam ogromna ochotę go przytulić, jednak to byłoby dziwne. Przecież znamy się tylko dwa dni.
-Okej, no to kolejne pytanie...
-Czuje się jak w jakims teleturnieju - zaśmiałam się, a chłopak mi zawtórował.
-Czyli mam nie pytać?
-Nie, nie, pytaj.
-Ulubione kwiaty?
-Czerwone róże i orchidee.
-Ulubiony owoc?
-Chyba banan - Harry zaczął sie głośno śmiać, a ja z początku nie skojarzyłam o co chodzi. Dopiero po chwili zorientowałam się co powiedziałam.
-Harry, jesteś zboczony - powiedziałam ukrywając rumieniec.
-Myślałem, że to już wiesz - odparł dalej nie mogąc powstrzymać śmiechu.
-Jasne, pytaj dalej - zrezygnowana opadłam głową na jego kolana.
-Okej.. Idealny facet?
-Nie ma ideałów.
-To może.. Typ faceta, który najbardziej ci odpowiada..
-Jestem rozdarta pomiędzy dwoma... Albo blondyn, o  niebieskich oczach, albo wysoki brunet o ogromnych
zielonych oczach.
-A jakie ja mam oczy? - Zapytał schylając się nade mną.
-Śliczne - chłopak zlikwidował odległość między nami i pocałował mnie w usta. Przyciągnęłam go bliżej
siebie, wplątując palce w jego loki. Chłopak sie nie opierał, zmienił naszą pozycję, na taką, która jemu
bardziej odpowiadała. Przywarł swoim cialem do mojego, kładąc sie na mnie.
*Oczami Niall'a*
-Nialler, zamawiamy pizze? - Usłyszałem głos Zayn'a.
-Spoko, spytam Loli.. W sumie to gdzie ona jest? - Zapytałem.
-Wyszła z Harry'm na dwór - powiedziała Sophie.
Okej, to, że wyszła z Harry'm jeszcze nic nie znaczy. Spokojnie Nialler, to nic nie znaczy.
Wyszedłem na dwór w poszukiwaniu przyjaciół. Nigdzie ich nie widziałem.
-Hej ludzie, zamawiamy - i wtedy ich zobaczyłem.
Leżeli. Na hamaku. Na sobie. Całowali się. Harry nie miał koszulki.
-Um, przepraszam, że przeszkadzam, ale... Zamawiamy pizze - na dźwięk mojego głosu Harry odskoczył
od Lol, wyraźnie zaskoczony moją obecnością.
-Hej, Hazz co się stało? - Lola wyciągnęła w jego stronę ręce, a na jej twarzy zagościł śliczny uśmiech.
Harry nadal tępo wpatrywał się w moją stronę, i w tym momencie sama Lol spostrzegła o co chodzi.
Obróciła głowę w moją stronę.
-O mój Boże, Niall! Jak długo tu jesteś - krzyknęła schodząc z hamaka.
-Wystarczająco - powiedziałem obojętnie, choć łzy cisnęły mi sie do oczu. Obróciłem się do drzwi i wszedłem z powrotem do domu.
                                                             *Oczami Zayna*
-Soph, rzuć mi telefon - odwróciłem się do dziewczyny.
-Proszę - podeszła do mnie i ze słodkim uśmiechem podała mi telefon. Nagle do pokoju wszedł Niall.
-Zamówcie sobie, ja wychodze - łzy spływały mu po twarzy.
-Niall, co jest? - Złapałem go za rękę.
-Nic, a poza tym to pogratuluj Harrem'u nowej zdobyczy - parsknął.
-Nialler! - Lol, zatrzymała go i wtuliła się w niego.
-Zostaw mnie, proszę - zaczął coraz bardziej płakać, a co zabawne Lola, razem z nim.
Horan wyrwał się i wybiegł z domu, Lol'a bez wahania pobiegła za nim.
-Co jest? - Zdziwiła się Soph.
-Niestety,chyba podoba nam się ta sama dziewczyna - do domu wszedł Hazz bez koszulki.
-Ja jebie! Styles! Ty ją znasz od dwóch dni! Co, już chcesz ją przelecieć?! - Wkurwiłem się.
-Spierdalaj - odparł i wszedł na górę do swojego pokoju.   
___________________________________________
Rozdział z leksza długi  mam nadzieję, że wam się podoba :).
KOMENTUJCIE xx
+Podziękujcie cudownej białas, że zmusiła mnie do pisania i sama też pisała:)) - białas.

piątek, 9 listopada 2012

Opóźnienie!

"Chapter three" zostanie dodany w następną sobotę z tego powodu, że jak na razie nie miałam czasu  na jego pisanie i w pon i wtr jadę na wycieczkę. Jeśli chodzi o shot o Zarrym będzie on w niedzielę 25.11.2012 :)xx

sobota, 3 listopada 2012

chapter two.



Oderwałam się od niego, wstałam i podeszłam do okna.

-Nie wyobrażam sobie tego, Nick – mruknęłam.
-Czego?
-Tego, że kiedykolwiek będziemy razem. Chodzi o to, że jesteś dla mnie jak brat i tak dalej – zaczesałam ręką kosmyk włosów za ucho.
-A nie możemy spróbować? – Podszedł powolnym krokiem do mnie.
-Nicolas – zaczęłam – wyobrażasz sobie, żebym ja całowała swojego brata?
-Lol, proszę – przytulił mnie.
-Jutro ci odpowiem, dobrze?
-Jasne – odparł i sięgnął po kurtkę. – To ja już lecę.
-Dobra, do jutra – odprowadziłam go do drzwi. Nie mogłam w ogóle zasnąć cały czas chodziły mi po głowie myśli typu „on jest dla mnie jak brat nie będę z nim!” czy „a może jednak?”, no właśnie, może jednak warto zaryzykować? Nie, chce mieć przyjaciela nie chłopaka, koniec kropka.
Rano obudził mnie wreszcie budzik, równo o 7:00. Jak zwykle odbyłam poranną toaletkę, gdy się ubierałam włączyłam radio gdzie leciała nowa piosenka One Direction – Little Things. Była naprawdę śliczna, nigdy zbytnio nie przepadałam za tym zespołem, ale ta piosenka jest genialna. Głos Niall’a przyprawia mnie o dreszcze. Podeszłam do  szafy i wyciągnęłam swoją ulubioną koszulkę z Guns’n’Roses, do tego założyłam niebieskie rurki i czarne converse. Lekko podkręciłam włosy, pomalowałam rzęsy i zeszłam na śniadanie.
-Cześć mamo – powiedziałam beznamiętnie.
-Dzień dobry – uśmiechnęła się. – Czemu Nick tak szybko wczoraj poszedł?
-Nie mógł po prostu dłużej zostać – mruknęłam.
-Dobrze, ja idę do pracy – przytuliła mnie i wyszła.
Zjadłam śniadanie, zabrałam torbę i wyszłam.
-Kuźwa, zapomniałam słuchawek – powiedziałam do siebie tuż pod przystankiem. W autobusie siedział już Nickolas, usiadłam obok niego nic się nie odzywając, tak też zostało, dopiero gdy wysiedliśmy poprosiłam o rozmowę.
-Nick, możemy chwilę porozmawiać?
-Lol, wiem co chcesz powiedzieć, to było głupie. Nie nadajemy się na parę – przytulił mnie.
-Ale będzie tak jak dawniej, dobrze? – Wtuliłam się w niego mocniej.
-Jak zawsze – uśmiechnął się.
-Lol tu jesteś! – Krzyknęła Soph. – Chodź muszę z tobą pogadać – pociągnęła mnie za rękę.
-No o czym?
-Miałaś rację co do Brayana. To idiota! Zerwałam z nim – do jej oczu napłynęły jej łzy.
-Mówiłam. A teraz chodź na lekcje.
                                         
                                                                   *oczami Soph*
*3:17*
-Nick! To idziesz dzisiaj na to przesłuchanie? – Zapytałam.
-No tak, Wpadniecie z Lol? Przyda mi się wsparcie – uśmiechnął się.
-Wpadniemy – uśmiechnęła się Lola.
-Dzięki – odparł i poszedł zapewne na 3 piętro, pod swoją klasę.
-Chodź na melinę – mruknęłam do Lol.
-A można wiedzieć po co? – Odpowiedziała dziewczyna.
-Jakbyś nie wiedziała – przewróciłam oczami.
-Dobra, chodź – ruszyła w kierunku głównego wejścia.
Chwilę byłyśmy na melinie, było miło dopóki nie przyszedł Brayan.
-Oh, witaj dziweczko – powiedział z szyderczym uśmiechem.
-Zaraz ci tak wesoło nie będzie – mruknęła Lola.
-Nie bądź już taka wredna – jego debilny sarkastyczny uśmieszek, nie schodził z jego jeszcze bardziej debilnej twarzy.  Nie wytrzymałam, podeszłam do niego i uderzyłam z pięści w policzek.
-Uuu, jaka ostra, lubię takie – i znów ten wredny uśmieszek.
-Ale straciłeś taką  - powiedziała Lol i pociągnęła mnie za rękę, tym samym znalazłyśmy się przed nią.
-Boże, jak ja go nienawidzę – powiedziałam, kucając i chowając twarz w dłoniach. Lol zrobiła to samo i przytuliła mnie.
-Ej, będzie dobrze… - poklepała mnie po ramieniu.
-Nie, wcale nie będzie dobrze, już zawsze będę starą panną z kotem i idiotycznym byłym – powiedziałam na jednym wdechu.
- A ty głupia jesteś – podniosła się i podała mi rękę.
-Nie mam ochoty iść na lekcję… Zrywam się. Idziesz ze mną? – Zapytałam.
-Pewnie – uśmiechnęła się i poszłyśmy w kierunku parku.

                                                                     *oczami Niallera*

Dzisiaj zaczynamy przesłuchania na nowego gitarzystę naszego zespołu. Sandy odszedł, ciekawe czemu…
-Następny! – Krzyknął Liam. Do pokoju wszedł jakiś dość niski blondyn z czapką na głowie. Trochę przypominał mi mnie więc natychmiast krzyknąłem  „Następny!”.
- Hej, Niall.. Czemu go wyjebałeś? Nawet nie zaczął grać – powiedział Zayn.
-Nie pasował mi jego styl… - odparłem.
-Jeśli będziemy do tego tak podchodzić to przesiedzimy tutaj następny tydzień – powiedział znudzony Lou, kładąc się na blacie.
-Mi to pasuje – dodał Hazz.
-Harry! – Krzyknęliśmy wszyscy.
-No co? Po prostu nie pasuje mi kilka koncertów w tym tygodniu i jeszcze w dodatku te wywiady – podrapał się po głowie.
-Dobra, już, spokój. Następny! – Krzyknął Louis. Tym razem do pokoju wszedł wysoki brunet z  włosami postawionymi na żel.
-Emm, przepraszam.. Czy mógłbym wejść z przyjaciółkami.. Trochę się stresuje… - Podrapał się za uchem.
-Jasne – powiedział Li. Do pokoju weszły dwie dziewczyny. Jedna z kolczykiem w nosie, wyglądało to trochę jak u krowy, ale przemilczmy. Była nawet ładna. Miała bladą cerę, podobna do mojej, i platynowe włosy. Druga natomiast wyglądała ślicznie, długie blond włosy i śliczne zielone oczy. Wydaje mi się, że skądś ja znam.
- Przedstawisz nam koleżanki? – Zapytał Harry podchodząc do nich i uśmiechając się zawadiacko.
-Umiemy się same przedstawić – powiedziała platynka. – Jestem Sophie – uśmiechnęła się arogancko.
-A ja Lol – druga dziewczyna jej zawtórowała, popatrzyły na siebie i wybuchły głośnym śmiechem. Lol, Lola… Coś mi zaczęło świtać w głowie…
-Lol? Miałem kiedyś przyjaciółkę o imieniu Lol… - powiedziałem niepewny. Spojrzała na mnie ironicznie.
-Tak? A ja miałam kiedyś przyjaciela o imieniu Niall – uniosła brwi i wyszła z pokoju.
-Em pójdę za nią – powiedziała ta druga. Tyle co było je widać.
-To może, pokaż co potrafisz… - powiedział Zayn, a chłopak zaczął grać.

                                                                       *oczami Lol*
-Jaki z niego idiota – powiedziała Sophie, po czym włożyła do ust papierosa.
-Tu nie palimy – ochroniarz chłopców pojawił się nie wiadomo skąd.
-Kurwa – parsknęła i odeszła kawałek.
-Daj spokój Soph, on mnie po prostu nie pamięta – starałam się uśmiechnąć.
-A może pamięta? – Ktoś złapał mnie za rękę.
-Słucham? – Odwróciłam się.
-Lol, pewnie, że cię pamiętam. Jak mógłbym zapomnieć o mojej miłości z dzieciństwa? – Zaśmiał się blondyn.
-Nie wiem – uśmiechnęłam się.
-Ale, wyrosłaś – przytulił mnie. Boże on jest ode mnie o głowę większy, zawsze to ja byłam wyższa.
-Mogłabym to samo  powiedzieć – wyszczerzyłam się. – Nadal jesteś takim żarłokiem?
-Jak za dawnych czasów.
-Tęskniłam za tobą, głupie – wtuliłam się w niego.
-Ja za tobą też, Lol.
-Lol! Udało się! – Nick wybiegł i rzucił mi się w ramiona.
-Nick, cioto! Gratuluję! – Pocałowałam go w policzek.
-W jesteście razem? – Niall podrapał się za uchem.
-Nie – zaczęliśmy się śmiać.
-Okey, chodź przedstawię cię chłopakom – pociągnął mnie za rękę.
-Jasne, Nick nie czekajcie na mnie. Wezmę taksówkę – pomachałam przyjacielowi.
Weszliśmy z powrotem do wielkiej sali gdzie skończyły się przesłuchania.
-Ej chłopaki. Pamiętacie jak mówiłem wam o mojej przyjaciółce, która wyjechała do Londynu?
-Mówisz o niej prawie codziennie – mruknął Harry.
-To ona – wskazał ręką na mnie, a oczy chłopców powędrowały w moją stronę.
-No cześć – powiedział Harry i podszedł do mnie. – Jestem Harry, tamten to Lou, Liam, Zayn, no i naszego Niall’a to już znasz.
-I to nie od dziś – zaśmiałam się.
-Wiadomo – podrapał się po głowie Zayn. – Dużo o tobie wiemy.
-Ciekawe skąd – zaśmiałam się i spojrzałam na zaczerwienione policzki Irlandczyka.
-Em, może dasz mi swój numer? No wybierzemy się na kawę? – Zaproponował.
-Jasne – wymieniliśmy się numerami, chwilę jeszcze pogadałam z chłopcami, ale przypomniałam sobie o Soph. – Chłopaki, słuchajcie ja się już muszę zbierać.
-Co tak szybko? – Zaśmiał się loczek.
-Zostawiłam Soph gdzieś na zewnątrz, a znając życie to Nick jej nie zabrał.
-Pójdziemy z Niall’em z tobą – powiedział Malik.
-No jak chcecie – uśmiechnęłam się. Chłopcy ruszyli za mną, a przy wyjściu odnaleźliśmy Sophie.
-Ja pierdole, ten jebany ochroniarz kurwa zabronił mi palić kurwa! A nasz super przyjaciel Nick nawet mnie kurwa nie chciał ze sobą zabrać, tylko kurwa odtańczył jakiś kurwa dziwny taniec radości i poszedł. Jebany chuj z niego – powiedziała wkurzona, chyba nie zdawała sobie sprawy, że za mną stoją chłopcy, bo kiedy ci weszli dziewczyna jedynie spaliła buraka i wyszła, ciągnąć mnie za sobą. Chłopcy zostali w korytarzu, a my stałyśmy za drzwiami, przed nim.
-Co oni to kurwa robią? – Zapytała trochę wściekła.
-Jak widzisz przyszli ze mną cię szukać, są mili – uśmiechnęłam się blado.
-Ten „jebany ochroniarz” to Paul – powiedział Nialler. - Swoją drogą, ciekawe skąd on się tu wziął…
-Tak, to zajebiście, a teraz spierdalaj mi z drogi, chcę przejść – rzekła popychając go lekko, tym samym robiąc sobie miejsce, ruszając do wyjścia. Przewróciłam tylko oczami i ruszyliśmy za nią. Sophie szła tak szybko, że nie mieliśmy szans jej dogonić, tym samym dziewczyna nie mogła nas usłyszeć.
-W sumie to… - zaczął Nialler. Spojrzałam na niego pytająco. – Czemu się z nią przyjaźnisz? Wydaje się być zupełnym przeciwieństwem ciebie – rzekł uśmiechając się do mnie.
-Przeciwieństwa się przyciągają – powiedziałam i wyminęłam go, stając obok Zayn’a.
-Nie jest taka zła – zaśmiał się mulat.
-Spodobała ci się, co? – Dałam mu kuksańca w bok.
-Weź przestań – zarumienił się.
-No dobrze już – zaczesałam kosmyk włosów za ucho.
-Ona pali? – Zapytał.
-No niestety – mruknęłam.
-To ja może ją poczęstuje swoimi szlugami – uśmiechnął się i pobiegł za Sophie.

                                                                   *oczami Sophie*
Szłam wściekła z przodu nie czekając na nikogo. Jedyne na co miałam ochotę to papieros. Szkoda tylko, że moje się skończyły. Poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia, gwałtownie się odwróciłam i ujrzałam tego mulata, kolegę Lol.
-Siema – uśmiechnął się, wyrównując kroku ze mną.
-Cześć – powiedziałam beznamiętnie.
-Emm – sięgnął po coś do kieszeni. – Może masz ochotę na fajke? – Wystawił przede mną paczkę czerwonych Marlboro.
-Boże! – Wyciągnęłam jednego papierosa. – Stary, ratujesz mi życie – wyjęłam zapalniczkę i odpaliłam papierosa. Chłopak patrzył na mnie z delikatnym uśmiechem i wysoko uniesionymi brwiami.
-Po prostu nie marzę o niczym innym… Jak jestem wściekła to muszę zapalić, zresztą ty powinieneś to zrozumieć – zaciągnęłam się mocno i wszystkie nerwy ze mnie uszły.
-Ah, no tak rozumiem – uśmiechnął się próbując odpalić swoją zapalniczką, jednak z marnymi skutkami.
-Masz  - rzuciłam do niego moją. „Dzięki”, usłyszałam w odpowiedzi. Zatrzymałam się na chwilę, aby zaczekać na Lolę, która szła z tyłu ze swoim kolegą.
-Przeszło ci już? – Zapytała z uśmiechem.
-Tak, tak. Miły kolega poczęstował mnie papierosem – zaciągnęłam się, wypuszczając kółka.
-No to ładnie – uśmiechnęła się w stronę… Zayna, tak chyba Zayna. Jeszcze nie jestem obeznana w jej nowych „kolegach”. Chociaż o Horan’ie to chyba wiem wszystko.
-A jak tam, Niall? – Mruknęłam.
-Dobrze – powiedział blondyn.
-Oh, um. To super.  Jedziemy do domu? – Zaproponowałam.
-No, taki mam zamiar – odparła.
Pożegnałyśmy się z chłopcami i umówiłyśmy na spotkanie w sobotę. Najdłużej chyba zeszło Lol, rozmawiała, rozmawiała i rozmawiała z Irlandczykiem. Wreszcie ją zmusiłam do zakończenia pogaduszek. Wróciłyśmy taksówką do niej do domu, obejrzałyśmy jakiś film, a ja się musiałam zbierać.
-Jutro jest.. Czwartek co, nie? – Spytała.
-No tak, potem tylko piątek i zobaczysz tego swojego Horan’ka.
-On nie jest „mój” – zarumieniła się.
-No tak, tak. My wiemy – zaśmiałam się. – A.. O czym rozmawialiście?
-O wszystkim. Że dużo się zmieniło, że tęskniliśmy za sobą i takie tam – uśmiechnęła się do mnie. – A ty i Zayn? – Tak, wiedziałam, ma na imię Zayn.
-O niczym. Po prostu dał mi szlua i tyle – zatrzymałyśmy się pod moim domem. – Wchodzisz?
-Nie mogę. Mama w pracy, a Sammy sam w domu – odparła.
-Jasne.. To pa – przytuliłam ja na pożegnanie i weszłam do domu, w którym jak zawsze nikogo nie było. Matka w pracy, ojciec też, a odkąd David się wyprowadził jest tu pusto jak nigdy. Weszłam do kuchni i wyciągnęłam z lodówki jakiś jogurt, wzięłam dwie puszki Pepsi i chipsy, po czym udałam się do salonu. O tak nie ma to jak maraton ulubionych seriali.


___________________________________________

Komentujcie :C








niedziela, 28 października 2012

chapter one.



-Lol, nie śpisz? – Szturchnął mnie Sammy.
-Uh – spojrzałam na niego półprzytomna.
-O, nie śpisz. To dobrze – pokazał rządek małych, białych zębów.
-Która godzina? – Zapytałam wlepiając wzrok w sufit.
-No, wiesz za piętnaście minut powinnaś być w szkole.
- Sam! Miałeś mnie wcześnie obudzić! – Natychmiast zerwałam się z łóżka i popędziłam do łazienki. Odbyłam poranną toaletkę, ubrałam się w fioletowe vansy, czarne rurki i do tego koszulę w odcieniu pastelowego różu z ćwiekami na kołnierzu. Zeszłam na dół na śniadanie, które jak co rano przygotowała mama gdyż do pracy idzie na godzinę 7:30.
-Cześć mamo, a ty nie w pracy? – przywitałam kobietę soczystym buziakiem w policzek.
-Coś późno wstałaś – podała mi talerz z kanapkami. – Nie, dzisiaj mam wolne – dodała po chwili.
-Budzik zepsuty, a Sammy jak zwykle zapomniał – zaśmiałam się i sięgnęłam do szafki po sok pomarańczowy. Zjadłam kanapkę i weszłam z powrotem na piętro po torbę z książkami i płaszcz.
- Wychodzę! – Krzyknęłam zamykając drzwi. Włożyłam słuchawki do uszku i ruszyłam w kierunku przystanku autobusowego.  Czekałam jakieś dziesięć minut, bo przecież on nie potrafi podjechać na czas. Weszłam do środka, witając się z  kilkoma osobami. Jak zawsze usiadłam obok Nicolasa.
- No siema debilu – przywitałam go buziakiem w policzek.
- Cześć, głupie – uśmiechnął się i posunął w stronę okna. Usiadłam obok, a chłopak niemal natychmiast objął mnie ramieniem. Według niektórych, a właściwie wszystkich osób z naszego, dalszego otoczenia uważają, że zachowujemy się jak para. Ale przecież to Nicolas, mój ukochany brat.
- Gdzie Brayan i Sophie? – Zapytałam wtulając głowę w jego ramię.
- Nie wiem, myślałem, że ty wiesz – odparł uśmiechając się. Potem nie odzywaliśmy się już prawie w ogóle. Kiedy wreszcie dotarliśmy do szkoły odnalazłam Soph i Brayana.

                                                              *oczami Niallera*
*3:25 pm.*
-Czekajcie! – Krzyknąłem za chłopakami.
-Długo jeszcze będziesz przy tym bufecie? – Zaśmiał się Mulat.
-Dajcie mi minutkę – już miałem sięgać po kolejnego hamburgera, ale niestety Paul krzyknął, że sesja się rozpoczyna. Niechętnie odszedłem od stołu pełnego pyszności i powolnym krokiem ruszyłem w stronę chłopców i fotografa, który wyglądał znajomo. Zrobił nam kilka naprawdę genialnych zdjęć, potem znów zajadałem się przy bufecie.
-Dobra jedziemy do domu – zawołał ucieszony Paul. Ale my go męczymy, a w szczególności to chyba Harry.
-Będę pierwszy w aucie! – Krzyknął Lou, ale niestety Styles się na niego rzucił, przy tym przewracając ich obu i tym sposobem w aucie pierwszy byłem ja.
-To co robimy na kolacje? – Mruknąłem gdy dojeżdżaliśmy pod dom.
-Ja coś zrobię – odezwał się Liam.
-Pomogę ci – odparłem i uśmiechnąłem się.
Gdy dojechaliśmy do domu od razu ruszyłem z Liam’em do kuchni. Zrobiliśmy pięć omletów i zanieśliśmy je do salonu gdzie banda niedorozwojów jak zwykle rzucała się poduszkami.
-Kolacja – krzyknął Payne, a reszta w sekundzie się uspokoiła.
-Chce mi się spać – mruknął przeciągając się Zayn.
-Serio? Jest dopiero czwarta.
-Co ja poradzę, że mi się spać chce? – Zmierzył loczka wzrokiem, wstał i udał się do swojego pokoju.
-Jakie plany na jutro? – Zapytałem.
-Mamy to przesłuchanie na nowego gitarzystę, szkoda, że Sandy odszedł – Liam przeczesał ręką włosy.
                                                              *oczami Lol*
-Ale na randki to po lekcjach – pani Anderson rzuciła w moją i Nicka stronę.
-Jasne bardzo chętnie – mruknęłam.
Na długiej przerwie poszłam z Sophie na tak zwaną „melinę” za szkołą.
-Cześć Brayan – Soph przytuliła swojego chłopaka.
-Witam – pocałował ją.
-Masz szlugi?- Spytała blondynka. Tak, Sophie pali, nie popieram tego, ale to jest jej życie.
-Mam, ale co za to dostanę?
-A co chcesz? – Odparła, a Brayan pokazał na usta. Całowali się przez kilka chwil a mi już się za słodko zrobiło.
-Hej Lol – Złapał mnie od tyłu Nickolas.
-Nie strasz – zaśmiałam się i przytuliłam go.
-Um Lol, jest sprawa.. – podrapał się za uchem – mógłbym do ciebie dzisiaj wpaść?
-O każdej porze dnia i nocy – uśmiechnęłam się.
-Dzięki – musnął lekko mój policzek i zniknął za murem.
-Skończyliście? –Mruknęłam do Sophie.
-Lol, ogar. Też kiedyś będziesz zakochana.
-Ale na pewno nie w takim idiocie, który mnie zdradza – warknęłam i wróciłam do szkoły.
-On mnie nie zdradza – Sophie zatrzymała mnie na korytarzu.
-A ja jestem Justin Bieber, wiesz?
-Lola, on mnie nie zdradza!
-Oh, doprawdy? Mam mu zdjęcie zrobić jak całuje jakąś inną laskę? Wtedy mi uwierzysz?
-Przestań – krzyknęła. – Chodź lepiej na lekcję – pociągnęła mnie za rękę.
Reszta lekcji minęła szybko, później jak zwykle wracałam z Nick’iem autobusem.
-To do zobaczenia wieczorem – dałam mu buziaka w policzek i wyszłam na swoim przystanku.
W domu czekał na mnie Sammy jak zwykle oglądając Toy Story i pyszny obiad który ugotowała mama.
-Co dzisiaj, mamo? – Zapytałam odkładając kurtkę na wieszak.
-Ratatouille – odparła wyciągając talerze.
-Poczekaj, ja nakryję do stołu – wzięłam od mamy talerze i rozłożyłam je na stole. – Sam! Chodź, obiad jest!
-Idę – krzyknął i przybiegł.
Zjadłam obiad i poszłam do swojego pokoju. Przejrzałam twittera i położyłam się na łóżku. Włączyłam telewizor, akurat leciał wywiad z One Direction, ahh te czasy jak przyjaźniłam się z Horan’em. Pewnie on mnie już nie pamięta. Przełączyłam na następny kanał i  zaczęłam oglądać „Szkołę uczuć”. Później słuchałam muzyki i tak zleciało do 8:00. Chwilę potem przyszedł Nickolas.
-No to jaką sprawę miałeś do mnie – usiadłam obok niego na łóżku.
-Wiem, że łączy nas od kilku lat jedynie przyjaźń, ale ja czuję coś więcej – przysunął się  i lekko musnął moje usta.
__________________________________________
I jak się podoba?
Czytasz - komentujesz!
Chcecie być informowani na bieżąco? Podajcie twittery w komentarzach :)x

Przedstawienie postaci.

    
                                                                                                                                                                              Lola Winchester  (17 lat)
          Od urodzenia mieszkała w Irlandii ze swoim bratem Sammym, niestety gdy jej rodzice się rozwiedli, Lola wraz z mamą, przeprowadza się do Londynu,  gdzie zaprzyjaźnia się z Sophie. Mama, brat i przyjaciele wołają na nią Lol. Lola uwielbia śpiewać, ma cudowny głos. Kiedy była mała przyjaźniła się z Niall’em, niestety po przeprowadzce Lol, stracili kontakt. Lola ma Polskie korzenie, często jeździła tam na wakacje. Dziewczyna uwielbia Justina Biebera, jest belieber od samego początku.





                                                                                   Sammy Winchester (10 lat)
  Młodszy brat Loli, który ją  bardzo kocha, ale nie aż tak bardzo jak Toy Story.  Ma bzika na punkcie tej bajki.







                                                                                                                                            
  
Sophie Collins (17 lat)
  Jest najlepszą przyjaciółką Lol, tylko rapu. Sophie lubi grać na gitarze, jest szczera i zawsze wspiera Lolę.  Ma chłopaka Brayana z którym jest już od ponad roku.

           



  Brayan Beaver (18 lat)
               Chłopak Sophie, szkolny podrywacz. Każdy wie, że kręci z kimś na boku. Lola, próbowała to powiedzieć Soph jednak ona nie słucha. Brayan gra w szkonej drużynie koszykówki. Jest o rok starszy od Lol i Soph. Beaver chodzi do 2 liceum.





                                                                                                                                             
        
Nicolas Wesley (18 lat)
                     Najlepszy przyjaciel Lol. Nick razem z Brayanem gra w szkolnej drużynie koszykówki. Chłopak często przesiaduje z Lol, mają wspólne zainteresowania, tylko szkoda, że Lola nie   zauważyła, że Nick czuje do niej coś więcej.








One Direction
 Liam Payne (19l.) – Jest załamany po stracie ukochanej dziewczyny Danielle, jednak w jego życiu pojawi się pewna śliczna brunetka, która wywróci je do góry nogami. Chłopak jest bardzo opiekuńczy i rozsądny, jednak kiedy trzeba potrafi pokazać charakter diabełka.
Louis Tomlinson (21l.) – Wiecznie młody, szalony i zakręcony chłopak, z masą dziwnych pomysłów. Ma dziewczynę Eleanor.
Harry Styles (18l.) – Mówią na niego podrywacz, na razie nie chce się z nikim wiązać na stałe. Zobaczymy jednak co los przyniesie.
Niall Horan (19l.) – Kochany Irlandczyk, który kiedyś przyjaźnił się z Lolą.  Niall uwielbia jeść, przy tym skubany nie tyje.
Zayn Malik (19l.) – To tak zwany „bad boy”, ale  jest bardzo opiekuńczy.  

_____________________________________________________________________
Oto mój kolejny blog, który będzie oczywiście o wiele lepszy. Mam nadzieje, że postaci się podobają, jeśli macie jakieś zastrzeżenia czy prośby to piszcie w komentarzach! xx
Mój tt: @ibieberhug